Deutsch Polski English Russian
Kategorie blog

Rozmowa z Aleksandrą Kolanowską

0
Rozmowa z Aleksandrą Kolanowską

 

Czym dla Ciebie jest praca? A czym jest pasja?

 

Przyznam, że nie przepadam za tym pytaniem. Mam to szczęście, że w życiu robiłam zawsze to, co sobie wymarzyłam. Kilkanaście lat pracy w biurze z obcym językiem, też kiedyś było moją pasją. Ale dopiero poczułam co „pasja” naprawdę oznacza, gdy zajęłam się fotografią na 100%. Sądzę, że najwięcej frajdy i przyjemności sprawia mi sam fakt przebywania z ludźmi. Dokumentowania tego co przeżywają i doświadczają. Przekazywania im ponadczasowej pamiątki. Myślę, że ta praca to nie tylko pasja, ale i miłość do całego świata, który mnie otacza i chwytania go na zdjęciach.

 

 Pytam o te definicje, bo niedawno obchodziliśmy Dzień Pracoholika. Czy czujesz się pracoholiczką?

 

Gdybyś zadała mi to pytanie 4-5 lat temu, to bez zastanowienia odpowiedziałabym, że tak - jestem pracoholikiem. I tak kiedyś faktycznie było. Godziny w biurze, wyjazdy służbowe. Jak możesz się domyślić nic dobrego z tego nie wyszło.. same zdrowotne problemy. Zastanawiam się czy w obecnej sytuacji też tak bym siebie nazwała? Fakt, że mam teraz ruchomy czas pracy nie oznacza, że wolnych chwil nie spędzam właśnie pracując… Jednak moje priorytety zmieniły się bardzo gdy zostałam po raz drugi mamą. Zrozumiałam, że przepracowana i zmęczona, bez czasu dla siebie czy najbliższych powoduje, że nic nie idzie dobrze i ku dobremu.

 

Podobno ludzie, którzy kochają swoją pracę, nie pracują ani jednego dnia… Jest też druga strona medalu: podobno zarabianie na pasji zabija „fun”, który się z tej pasji ma. Jak to jest z Tobą? Bo Twoja praca ewidentnie jest Twoją pasją, prawda?

 

Kocham moją pracę, ale nie uważam, że tylko dobrze się bawię! To chyba jest tak z każdym, kto wykonuje swój wymarzony zawód. Wkłada w to całe serce, czerpie  z tego przyjemność, ale i stara się aby wszystko działało na jak najlepszych obrotach i oddaje się temu w całości. Niestety niektórych nadal dziwi, że my (fotografowie) pracujemy nie tylko na sesji, ale i dużo czasu po niej, spędzając godziny na obróbce zdjęć. I jak każda firma mamy swoje zobowiązania.

Uważam, że pasja i zadowolenie idą ze sobą w parze, a to sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. W każdej dziedzinie trzeba mieć odrobinę talentu, ale przede wszystkim determinację do pracy i trochę szaleństwa w sobie. I nie poddawać się!

 

To jak to jest w praktyce: jak dużo pracujesz? I jak łączysz życie zawodowe z byciem mamą, żoną, przyjaciółką… po prostu z życiem prywatnym?

 

Aktualnie skomplikowało się ta sytuacja bardzo (z powodu wiadomej sytuacji). Nagle przez najbliższe 3 miesiące mam tyle pracy, ile wcześniej rozkładałam na 5 miesięcy! Ale kompletnie nie jestem typem osoby, która narzeka czy się zniechęca. Dlatego mogę teraz śmiało odpowiedzieć – tak, dużo pracuje.  Gdyby nie wsparcie mojego cudownego męża, ale i teściów, musiałabym wiele odłożyć na (niewiadome)  później.

A jak łączę bycie mamą, żoną i przyjaciółką? Sądzę, że podstawą jest rozmowa i organizowanie sobie wspólnie kalendarza. Chociaż okropnie lubię być spontaniczna, to jednak  są to rzadkie momenty. Mój syn nieraz był już ze mną na sesji, czy spotkaniu i za każdym razem jest zachwycony.

I tak jak wcześniej wspominałam - kocham swoją pracę, ale to rodzina jest, była i będzie zawsze na pierwszy miejscu. Wcześniej zaplanowane wyjazdy, wakacje są święte, nigdy ich nie odwołuje. Bo tak naprawdę to dzięki dopingowi rodziny i ogromnemu wsparciu robię to co robię i jestem szczęśliwa.

 

Czy bycie fotografką to trudne zajęcie?

 

Zapewne ten kto nigdy nie był choć na jednym ślubie czy sesji odpowiedziałby, że to tylko pstrykanie. Cóż… tak jak bycie księgową to tylko klikanie na komputerze?

Z całym przekonaniem mówię „tak, to trudne zajęcie”. To praca w weekendy przez kilkanaście godzin, w tygodniu po kilka godzin - na same reportaże czy sesję. Do tego dodajmy obróbkę materiału i ilości godzin spędzone przy komputerze, w aucie, na prowadzeniu firmy, czyli sprawach księgowych i pozostałych. Każdy zawód wymaga swego rodzaju poświęcenia, wkładu własnego i uświadomienia sobie, że nic nie przychodzi z dnia na dzień. Chyba jednak już tak jest, że często oceniamy innych gdy sami nie wiemy jak to jest być w ich skórze.

 

Poznałyśmy się podczas sesji zdjęciowej dla jednej z naszych marek – We Love Candles. Dzięki Tobie mamy naprawdę magiczne zdjęcia. Jak wspominasz tę sesję?

 

Najbardziej pamiętam ile razy sprawdzałam prognozy pogodowe (śmiech)! A tak na poważnie to byłam niesamowicie zaskoczona: wkładem i zaangażowaniem takiej ilości ludzi, którzy tego dnia wszyscy byli na miejscu i wspaniale współpracowali. Bywa tak, że fotograf musi zrobić zdjęcia według czyjejś wizji, ale zdarza się też, że ma wolną rękę. I właśnie ta wolna ręka była moim zdaniem ogromnym atutem tego wydarzenia! Nasze rozmowy, wymiana pomysłów, pomoc i pogodna atmosfera były bardzo przyjemne.

Modele: Maciej Kulhawik, Natalia Baik, Anita Ziułczyk

Czy w przypadku sesji produktowych musisz „czuć produkt”, lub innymi słowy: czy on musi Ci się podobać, byś mogła zrobić mu przekonujące zdjęcia?

 

Nie kupuję przedmiotów czy ubrań by je po prostu mieć, nie kupuję jedzenia, którego nie lubię. Na pewno przy zdjęciach jest podobnie. W końcu to, co na nich pokazuje to trochę ja i produkt, który został oddany w moje ręce. Ciężko byłoby mi fotografować coś do czego nie jestem przekonana lub nie popieram tego i jeszcze firmować to swoim nazwiskiem.

 

Co trzeba zrobić, by zaczarować obiektyw i uzyskać tak zachwycające efekty?

 

Nie udawać kogoś kim się nie jest. To stwierdzenie może się wydawać błahe, ale często wielu ludzi jest kimś innym w Internecie niż na żywo. Być w 100% sobą: szczerym, zabawnym, czasami głupkowatym, ale i wkurzającym, gadającym od rzeczy, czy też potrafiącym przytulić, a  po chwili twardo postawić na swoim. Nie traktować osób przed obiektywem jak obiekty do sfotografowania, ale jak kogoś, kto nam zaufał i pozwala wydobyć z siebie uśmiech, ale i łzy. Wsłuchać się w tą osobę i szanować się nawzajem. Sądzę, że czasami zapomniany o najważniejszym - być po prostu człowiekiem i widzieć człowieka w tym drugim. Może i lubię czerpać inspiracje od różnych artystów ze świata muzyki, sztuki i fotografii dokumentalnej, ale naturalność i szczerość osiągają najlepsze sukcesy.

 

Dziękuję za rozmowę. Powiedz proszę naszym Czytelnikom jak mogą się z Tobą skontaktować, jakie zdjęcia robisz i na jakim terenie mogą liczyć na współpracę?

 

Dziękuje Tobie również za zaproszenie! Było mi szalenie miło. Zapraszam na moje profile w mediach społecznościowych Facebook i Instagram – Ola Kolanowska i na stronę www.

Oprócz reportaży ślubnych, wykonuje również sesję kobiece, rodzinne i lifestyle na terenie całej Polski i Europy.

 

Oto jeszcze kilka zdjęć z #mydlanasesja: 

Modelka: Anita Ziułczyk


Modelki: Aleksandra Niewiadowska z córką Julią 

Modele: Maciej Kulhawik i Natalia Baik 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl